zamknij

Kultura i rozrywka

„Na Giewont się patrzy”

2018-02-03, Autor: Marcin Szkodziński

Górale z Kościeliska, Witowa i Dzianisza opowiadają jak żyło się na Podhalu kilkadziesiąt lat temu. Wspomnienia spisały i wydały dwie panie z Warszawy.

Barbara Caillot Dubus i Aleksandra Karkowska przez rok mieszkały na Podhalu i słuchały opowiadań najstarszych górali z gminy Kościelisko. - Według pór roku wracałyśmy do różnych wspomnień. Do pracy na gazdówce, do posiadów i świąt. Siedziałyśmy z nimi przy piecu w zimie, a latem na ławeczce przed domem – wspomina zbieranie opowieści do książki Barbara Caillot Dubus.

Podczas tych spotkań panie dowiedziały się, że górale w przeciwieństwie do turystów większość czasu spędzają patrząc na Giewont, a nie wchodząc na szczyt. Właśnie tak powstał tytuł książki opowiadającej o życiu górali u podnóża Giewontu.

Do osób, których historie zostały spisane autorki trafiły głównie dzięki księdzu z Parafii św. Kazimierza w Kościelisku, który podpowiadał, gdzie powinny się udać. Panie przychodząc pod wskazany adres i mówiąc, że ksiądz je tu skierował miały znacznie łatwiejsze zadanie podczas namawiania do rozmowy.

Mimo iż wszystkie spisane historie są ciekawe, to kilka z nich wywarło na autorkach szczególne wrażenie. Jedną z takich historii jest opowieść Józefa Gąsienicy Sobczaka, którego ojciec był bardzo surowym człowiekiem. - Mówił, że marzył o nartach i te narty zrobił mu wujek, a ojciec jak je zobaczył, to mu je porąbał i powiedział, że nie będą mu głupoty w głowie - opowiada Aleksandra Karkowska. Mimo tych przeciwności pracujący na bacówce Józef czterokrotnie reprezentował Polskę na zimowych olimpiadach sportowych. - Tą pracę na gazdówce, to ja tak traktowałem jak trening siłowy, a potem te narty tylko doczepiłem i już to było dobre - cytuje opowieść górala Karkowska. - To było dla mnie najbardziej wzruszające i pokazujące ten obraz ludzi, którzy pomimo trudnego życia i tego klimatu są tak pogodni i w taki normalny sposób potrafią o tym mówić – opowiada o swoich odczuciach współautorka książki.

Kolejną z historii, która zaskoczyła autorkę była opowieść bacy, który brał na hale 500 owiec i pamiętał, którą od kogo dostał. - Zastanawiałam się jak on będzie wiedział komu którą owcę oddać. Na to dostałam odpowiedź, że nie ma owiec jednakowych, bo każda ma inne ucho, czy oko, czy chód, czy posturę, a dobry baca i juhas to rozpozna do 500 owiec – mówi Aleksandra Karkowska.

Książka „Na Giewont się patrzy”, to nie tylko opowieść górali, ale także sentymentalna podróż w przeszłość autorek. Dziadkowie Barbary Caillot Dubus mimo iż góralami nie byli, to spędzili tu kilkanaście lat życia. - Ja tu przyjeżdżałam od dziecka. Dlatego wybrałyśmy Podhale. Wiemy, że tutaj tradycje są niezwykle silne i piękne i to chciałyśmy przekazać – zaznacza Caillot Dubus.

Książka o życiu skalnych górali mimo iż zawiera historie wielu ludzi, to składa się w jeden ogólny obraz i baśń o życiu na skalnym Podhalu.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

 

Komentarze w portalu (0):
Akceptuję regulamin portalu i przyjmuję do wiadomości, że komentarz pojawi się po akceptacji przez redakcję portalu.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.zakopane.info nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Zakopane

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.zakopane.info i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy jesteś za zmianami w Konstytucji?




Oddanych głosów: 564